Kolejny przedmiot upadł na
ziemię. Łzy leciały po jej policzkach. Nie potrafiła ich pohamować. A może nie
chciała? Zsunęła się po ścianie, chowając twarz w rękach. Zranił ją. Kolejny
kretyn ją zranił, był z nią dla kasy. Ona znowu się zakochała. Nie, nie można
nazwać tego wpadnięciem, ale poczuła miłość. Choć może to było zwykłe
zauroczenie? Otarła mokre policzki, wstając. Nie dała rady. Nie dała rady
siebie powstrzymać. Została sama. Szybkim krokiem ruszyła w stronę łazienki.
Wyrzucała każdą możliwą rzecz z półek i kosmetyczki, by znaleźć tą jedną. Jej
„przyjaciółkę”. Przyłożyła ją do nadgarstka. Miała zawahanie, ale tylko
chwilowe. Już po chwili krople krwi skraplały się do umywalki. Usiadła pod
ścianą, na zimnej, kafelkowej podłodze. Odchyliła głowę do tyłu, jakby nie
chciała patrzeć na kolejne rany, które tworzyła na swojej ręce. W pewnym
momencie nie było już miejsca na kolejne rany, a ona sama bezwładnie opadła na
bok.
Od Autorki: Czy tak naprawdę ja, jako autorka tego czegoś, powinnam mieć zdanie? Pewnie tak, ale ja sądzę, że nie, bo jest ono wszystkim dobrze znane - nie podoba mi się to. Nigdy nie spodobało mnie się moje dzieło i pewnie tak będzie już zawsze.
Nie przeżywam tego jakoś bardzo. Ważne jest to, by WAM się podobało, nie mnie.
xoxo,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz